Seth zaparkował samochód
tuż przy obskurnym motelu, obdrapany tynk nie zachęcał do
wynajęcia w nim pokoju. Mężczyzn wziął pod pachę pół przytomnego
chłopca. Z trudem wpakował kotkę do transportera. Żałował, że
kupił tego zwierzaka. Ale jeśli chłopak był szczęśliwy to on
też powinien być. Josh mamrotał coś pod nosem, kiwając głową w
przód i w tył. Zakupy zostawił w bagażniku, samochód zaparkował
w nie rzucającym się dla oka miejscu. Obawiał się ludzi Oliver'a,
ten nie odpuszcza osobistej zniewagi. Westchnął cierpiętniczo,
spojrzał na rozgniewanego kota.
-Też ciebie nie
lubię.-odparł marszcząc brwi.
Biała kotka prychnęła,
ukazując śnieżno białe kiełki.
-Nie przeginaj.-
powiedział. Pchnął stare spróchniałe drzwi wejściowe.
Najwyraźniej musiał dużo przejechać, że znalazł tylko to coś.
Postawił stopę na podłodze, deski zaskrzypiały oznajmiając
czyjąś obecność. Zaciągnął za sobą chłopaka, taszcząc
transporter ze zwierzęciem w środku. W miarę szybkim krokiem
doszedł do kontuaru. Zamaszystym ruchem postawił transporter objął
chłopaka tuląc do siebie. Zniecierpliwiony bębnił palcami o
powycierany blat. Drzwi po prawej otworzyły się, wolnym krokiem,
nie zwracając uwagi na Seth'a, stanął za kontuarem, starszy
chłopak. Seth uniósł dłoń po czym uderzył nią o drewno, pod
samym nosem chłopaka. Młodzieniec podskoczył cofając się o krok.
Zatrzymał zaciekawione spojrzenie na Seth'cie a potem na Josh'a,
wczepionego w płaszcz starszego.
-No nareszcie ile można
czekać.- poskarżył się.
-Nie słyszałem jak pan
wchodził.- wyjaśnił, nie spuszczając wzroku z Josh'a.
Seth podchwycił jego
spojrzenie, ścisnął chłopca.
-Sądzę, że chce pan
wynająć pokój.- zagadnął chłopak.
-Tak dokładnie i macie mi
przynieść koce, czyste koce,- zaznaczył kładąc dłoń na
rozpalonym czole chłopca.
Recepcjonista poszperał w
szafce aby wręczyć je starszemu.
-Co jest temu blondynowi?-
spytał, zaglądając do transportera, kocia łapa z pazurami
wysunęła się z klatki, atakując.
-S....Seth.- wymamrotał
Josh, ciągnął starszego za kołnierz. Nogi odmówiły mu
posłuszeństwa., przytrzymywany przez kochanka nie upadł, tylko
zawisł mu w ramionach. Recepcjonista wytrzeszczył oczy, cofając
się jeszcze bardziej .
-Jest przeziębiony.-
wyjaśnił Seth, patrząc kątem oka na chłopaka. Recepcjonista
podał klucze mężczyźnie z ciekawską miną. Zbadał wzrokiem,
Josh'a uśmiechając się bezczelnie. Na czole starszego mężczyzny
pojawiła się niebezpiecznie pulsująca żyła. Wydawać by się
było, że Seth zawarczał ostrzegawczo.
-Co tak się na niego
gapisz.- warknął, nie mogąc znieść bezczelności chłopaka.
-Piękny jest, twój?-
spytał, świdrując swoimi brązowymi oczami mężczyznę.
Seth zacisnął pięści,
powstrzymując się ostatkami sił od uderzenia.
-Jak śmiesz, on nie jest
niczyją własnością. Nie traktuj go jak przedmiot.- syknął,
przybierając postawę bojową. Nie żegnając się, skierował się
na górę w poszukiwaniu pokoju. Wszedł na skrzypiące schody, wziął
na ręce chłopca. Rozglądnął się za numerem ich pokoju. Chłopiec
mruczał coś pod nosem, szarpał delikatnie płaszcz Seth'a. Z
nikłym uśmiechem na ustach odnalazł pokój. Natrafił kluczem w
zamek, drzwi skrzypnęły jak wszystko w tym motelu. Łokciem włączył
światło, blady blask oświetlił ubogo urządzony pokój. Seth
westchnął ciężko, mogło być gorzej. Przeszedł w butach przez
pokój, ułożył chłopaka na pościeli. Josh przekręcił się,
przygarniając do siebie jedna z poduszek. Seth westchnął ponownie,
ściągając buty, płaszcz rzucił na oparcie wysiedzianego fotela.
Sięgnął po stary telefon, chcąc połączyć się z recepcją.
Odebrał ten sam chłopak co powitał ich. Mężczyzna rozpoznał
jego głos.
-Proszę te czyste koce i
znajdź też czystą koszule rozmiar chłopca. Dobrze wiesz,
którego.- dokończył rozpinając koszulę.
-Ok będę za kilka minut.
Może przyniosę coś ciepłego do picia.- zaproponował, notując to
co musi zanieść.
-Tak, to też przynieś i
jeszcze czteropak piwa.- poprosił rozłączając się.
Zdjął z ramion białą
koszule, rozglądnął się za łazienką, ale nic nie znalazł.
Rozległo się ciche pukanie w drzwi. Seth powędrował w tamtą
stronę aby otworzyć. Zmierzył wzrokiem recepcjonistę, krótko
ścięte włosy i tego samego koloru oczy, które wgapiały się w
umięśnioną klatę Seth'a. Mężczyzna uśmiechnął się pod
nosem.
-No i co cię tak
zainteresowało młody?- spytał.
-Twoje ciało- odparł,
bez cienia wstydu młodszy.
-Daj mi lepiej to co
miałeś przynieść i zmykaj. Powiedz mi jeszcze gdzie tu jest jakaś
łazienka.
-Jest na dole, na pewno
znajdziesz. A jak nie, to poproś mnie.- wyszczerzył się.
Seth spoglądnął za nim
z głupkowatą miną. Zatrzasnął drzwi, odwracając się. Przysiadł
na brzegu łóżka, zmęczonymi dłońmi, ściągnął buty chłopca.
Przykrył go szczelnie kołdrą a następnie wyszedł, trzymając
dłońmi zgrzewkę piwa. Zostawił Josh'a samego, miał nadzieję, że
tam będzie bezpieczny. Zszedł po schodach, szurając stopami po
skrzypiącym drewnie. Nie zwrócił najmniejszej uwagi na chłopaka
za ladą. Przeszedł dalej, odnajdując właściwe drzwi. Dotknął
chłodnej klamki, nacisnął ją lekko. Przestąpił przez próg,
noga posunęła się na niebieskich kafelkach. Złapał się za brzeg
wanny, wypuszczając z ręki piwa. Te huknęły o podłogę, Seth
zamknął oczy, zmęczony całym tym dniem. Rozprostował ramiona,
mięśnie pod skórą napięły się. Leniwym ruchem zdjął z siebie
spodnie, odsuwając je stopą na bok. Nie wiedział, która była
godzina. Nie chciał poświęcać tyle czasu na kąpiel, oczy same mu
się zamykały. Gorąca woda lała się strumieniem do starej wanny.
Mężczyzna rozebrał się do naga i wszedł ostrożnie do wanny.
Woda wywołała na jego ciele przyjemny dreszcz. Otworzył piwo,
popijał co chwilę. Gapiąc się w ścianę przed sobą. Zanurzył
się głębiej, jego ciało odpoczywało, oparł głowę o kant
wanny, przymykając powieki. Odprężył się, sięgnął ręką po
kolejne piwo. Z każdym kolejnym łykiem, czuł się co raz lepiej.
Myślał tylko o Josh'u, wypił kolejne piwo. Przysnął,
przeciągając się.
Tylko czekać na to , co dalej <3.
OdpowiedzUsuńWeź! Bo w wannie się utopi XD
OdpowiedzUsuń